|

Fot. 1. Bohater i asystentka w całej okazałości
|
Na Fot. 1.
przedstawiony jest mikser w chwilę po wypakowaniu go z pudła i
postawieniu na zaimprowizowanym stanowisku fotograficznym.
Improwizacja polegała na podłożeniu pod mikser białego
papieru. Zostało to docenione przez jedną z moich kotek, która
tak skutecznie uniemożliwiała mi wykonywanie fotografii bez jej
osobistego udziału, że wszystkie pozostałe zdjęcia musiałem
zrobić w zupełnie innym miejscu.
W trakcie sesji fotograficznej przez cały czas słyszałem przez
zamknięte drzwi jej protesty wyrażane drapaniem i przeciągłym
pomiaukiwaniem. Najwyraźniej poczuła miętę do "czaru
lamp". |

Fot. 2. Nieco sfatygowany "dowód rzeczowy" |
A oto "dowód
rzeczowy", że opakowanie miksera było oryginalne. Po
otwarciu tekturowego pudełka i wyjęciu z niego miksera na dnie
znalazłem tę oto karteczkę. Informuje ona, że stałem się właścicielem
urządzenia o symbolu 100BIS, które jest niczym innym tylko
PULPITEM STEROWNICZYM. W pierwszym momencie pomyślałem, że
przez pomyłkę kupiłem jakiś element sterowania z elektrowni.
Te dziurki, które można obejrzeć powstały w wyniku
mechanicznego uszkodzenia papieru przez mikser przesuwający się wewnątrz
opakowania. Niestety skutecznie uniemożliwiają one odczytanie
ceny detalicznej (to już musiały zadziałać jakieś złośliwe
siły, bo jestem ciekawy ile kosztował ten mikser). |

Fot. 3. Prezentacja frontalna |
Tak wygląda mikser.
Czyż nie jest piękny? Mnie bardzo się podoba. Ma przyjemne
proporcje, fajną kolorystykę, zgrabne otwory wentylacyjne i
takie fajowe zielone obwódki otworów z gniazdkami. Po prostu
BOMBA!!! |

Fot. 4. Znak firmowy i nazwa |
Zbliżenie na płytę
czołową. Widać na niej kurz, który zebrał się w ciągu
kilkudziesięciu lat pozostawania miksera w stanie spoczynku (po
zrobieniu zdjęcia kurz został oczywiście starty irchową ściereczką).
Na zdjęciu widać logo producenta (tak między nami jest ono całkiem
fajne a nawet "Trendy") oraz nazwę urządzenia - nie
ma wątpliwości - kupiłem pulpit sterujący a nie sterowniczy -
co za ulga. |

Fot. 5. Widok z tyłu |
A oto widok miksera z
tyłu i z góry. Jest naprawdę niezły. Moje zadowolenie wzrasta,
świat staje się coraz bardziej różowy a ciśnienie rośnie, bo
przecież niedługo przystąpię do tego co tygrysy lubią
najbardziej, czyli rozkręcania urządzenia na czynniki pierwsze. Niestety, ta podniosła
chwila trwała krótko, bo zabrałem się do robienia następnej
fotografii od spodu. |

Fot. 6. Widok z dołu |
Obracam mikser do góry
nogami i co widzę? No właśnie - widzę to co każdy może sobie
zobaczyć na Fot. 6. |

Fot. 7. Tabliczka znamionowa |
Według tabliczki
znamionowej znowu posiadam PULPIT STEROWNICZY!!! To jakaś
paranoja!!!
Urządzenie zostało wyprodukowane w 1978 roku. Czekało na mnie
26 lat po to aby pokazać ten drobny szczegół w prawym dolnym
rogu fotografii. Niedomalowany fragment ścianki bocznej sąsiadujący
z niedopasowanym fragmentem osłony dolnej. A skoro tak, to
dlaczego oprawka bezpiecznika miałaby być umieszczona w środku
otworu tylnej ścianki, a gumowa przelotka kabla sieciowego miałaby
mieć średnicę mniejszą od otworu osłony? Gdyby tak było, to
przecież bezpiecznik mógłbym wykręcać palcami a nie
kombinerkami, a przelotka nie powodowałaby wyginania się ścianki
tylnej. Jak widać w Zakładzie Doskonalenia Zawodowego takie
rzeczy były po prostu niedopuszczalne - dbali aby klientowi nie
poprzewracało się w głowie. |

Fot. 8. Wnętrze z tyłu |
Mikser
posiada dwie niezależne osłony. Jedna chroni jego górę i tył
(blacha wygięta w kształcie litery L), zaś druga spod urządzenia.
Na Fot. 8 i 9 widać mikser po zdjęciu pierwszej osłony (tej w
kształcie L).
Wnętrze miksera sprawia wrażenie solidności i uporządkowania.
Projektant przewidział nawet odpowiednią wnękę na oprawkę
bezpiecznika. |

Fot. 9. Wnętrze z tyłu z innej perspektywy |

Fot. 10. Transformator zasilający |
A oto bardziej szczegółowy
widok sekcji zasilającej. Transformator sieciowy jest typu
zwijanego. Został on dobrze skręcony i zaimpregnowany (żywicy
nie żałowano). Podczas pracy nie słychać najmniejszego nawet
brzęczenia, a na obudowę nie przenoszą się żadne drgania. Duży
plus!!!
Proszę zwrócić uwagę, że otwory, przez które przeprowadzono
kabelki zostały wyposażone w gumowe przelotki, nie ma więc
obawy, że nastąpi przecięcie izolacji przez krawędź blachy.
Wspominam o tym, bo widziałem niedawno audiofilski wzmacniacz
lampowy za 16 tysięcy złotych, w którym producent "zaoszczędził"
na takich przelotkach. |

Fot. 11. Gniazdka wyjściowe i "szpara" |
Dwa gniazdka wyjściowe.
Teraz już wiadomo dlaczego Producent zaleca sterowanie za pomocą
miksera dwoma wzmacniaczami mocy.
Dopasowanie chassis do poziomego wspornika i tym samym dolnej osłony
jest przykładem typowego partactwa lat 70-tych. Przez szpary w
mikserze mogłyby się przecisnąć myszy. |

Fot. 12. Bezpiecznik, sznur i "szpara" |
Na usprawiedliwienie
montażysty trzeba przyznać, że szpara z lewej strony (Fot.11)
jest taka sama jak szpara z prawej strony (Fot.12). Tym samym
zachowane są pozytywne doznania związane z symetrią. |

Fot. 13. Widok z góry nieco z przodu miksera |
Ten perspektywiczny
widok najlepiej pokazuje mechaniczną koncepcję budowy miksera.
Według mnie jest rewelacyjna. |

Fot. 14. Dół i nieco szczegółów od tyłu |
Przedostatnie
spojrzenie na mikser przed odkręceniem osłony dolnej (to ta
"blacha z otworami" i gumowymi nóżkami), na których
spoczywa on podczas pracy. |

Fot.15. Tył i dwie "szpary" |
A oto spojrzenie
ostatnie. Pocierpmy jeszcze troszkę patrząc na spasowanie a właściwie
"szparowanie" całej konstrukcji. |

Fot. 16. "Artystyczny" otwór w osłonie dolnej |
Aby
obejrzeć mikser od dołu należy usunąć osłonę spodnią
zamocowaną czterema śrubami. Śruby te przykręcone są poprzez
gumowe nóżki, na których stoi mikser (Fot. 14 oraz Fot. 15).
W odróżnieniu od osłony górnej miałem problemy z odkręceniem
śrub mocujących. Dlaczego? Ano dlatego - proszę spojrzeć na
Fot. 16 i Fot. 17. Wykonawcę obudowy musiałem już chyba kiedyś
spotkać. Już wiem!!! To chyba ten kowal, który podczas
podkuwania konia nie trafił w kopyto i sam się przybił do płotu.
LUDZIE RATUNKU!!!! Tracę zmysły. Naprawdę nie mogę zrozumieć
dlaczego otwory w osłonie są przesunięte w stosunku do otworów
w chassis o pół centymetra. I w dodatku te przesunięcia są w różne
strony. Przecież nawet bez linijki można było lepiej dopasować
te otwory.
Nie liczę na wyjaśnienie tego zjawiska i dodaję je do grupy
zjawisk nadprzyrodzonych, w której jest już m.in. tajemnica,
dlaczego w naszym kraju nie jest możliwe aby powierzchnia chociaż
jednej studzienki była zrównana z powierzchnią asfaltu. Być może
trasowaniem otworów i poziomowaniem studzienek zajmuje się ta
sama, wroga nam grupa kosmitów?
Uprzedzając pytanie wyjaśniam, że nie zrobiłem fotografii
pozostałych dwóch otworów. Dlaczego? To chyba oczywiste -
kierowała mną obawa przed zakładem psychiatrycznym. |

Fot. 17. Sąsiad "artystycznego" otworu - również
"Artystyczny" |

Fot. 18. Widok od spodu po zdjęciu osłony |
Nareszcie ukazał się
środek i szczegóły montażu elektrycznego. W mikserze
zastosowano montaż klasyczny ze wspomaganiem za pomocą dwóch
listew montażowych.
Polecam zapoznanie się z fotografiami wszystkim adeptom stawiającym
pierwsze kroki w montażu przestrzennym. Aby niczego nie uronić
umieszczam aż dziesięć fotografii (Fot. 19 do 28), które mogą
posłużyć również do serwisowania miksera lub jego odbudowy. |

Fot. 19. Szczegóły spód - strona prawa |
Fragment pokazujący
m.in. sposób mocowania "magicznego oka" (EM84)
zastosowanego jako wskaźnik poziomu napięcia wyjściowego. |

Fot. 20. Szczegóły spód - strona lewa |
Fragment
"okolic" transformatora sieciowego. |

Fot. 21. Szczegóły spód - część środkowa |
Szczegóły części
środkowej. Widać wyraźnie jak zostały okablowane gniazdka wejściowe. |

Fot. 22. Spód i wierzch |
Jeszcze jedno
kompleksowe ujęcie od spodu. |

Fot. 23. Spód - szczegóły - część 1 |
Okablowanie gniazdek
wyjściowych i dodatkowa mała listewka montażowa ukryta pod
wspornikiem z prawej strony. |

Fot. 24. Spód - szczegóły - część 2 |
A oto co widać pod
sekcją zasilającą miksera. |

Fot. 25. Spód - szczegóły - część 3 |
Teraz seria bardzo
szczegółowych fotografii. Gdyby ktoś chciał dokładnie zobaczyć
jak zostały przylutowane poszczególne elementy, może to zrobić
teraz... |

Fot. 26. Spód - szczegóły - część 4 |
...i teraz... |

Fot. 27. Spód - szczegóły - część 5 |
...i teraz... |

Fot. 28. Spód - szczegóły - część 6 |
... i w końcu teraz. |

Fot. 29. Lampy elektronowe i graffiti |
Lampki w całej okazałości.
Graffiti gratis. |

Fot. 30. Transformator i graffiti |
Tak jak w podpisie:
transformator i tajemnicze graffiti. |

Fot. 31. Lampy i potencjometry |
Lampki, potencjometry
i artystyczne szczegóły powłoki lakierniczej na chassis. |

Fot. 32. Lampy, potencjometry i elektrolity |
Tutaj jeszcze lepiej
widać jak montażysta urządzenia wyeksponował szczegóły
swojej artystycznej podświadomości. Doktorze Froyd, proszę o
komentarz. |
 |
Na koniec
spojrzenie na lampową świątynię. Wchodzimy pomiędzy dwiema
kolumnami (elektorlity), strażnik (lampa) już czeka aby
poprowadzić nas szpalerem wyznawców (dwie lampy) w głąb świątyni
lampowej magii. |
| Fot. 33.
Lampy, potencjometry, elektrolity i kawałek trafa |